Przyjechał Chruszczow do kołchozu i wpadł do dołu z kiszonką.
- Nie mów nikomu - prosi pomagającego mu kołchoźnika - że tu wpadłem.
- A wy nie mówcie, Nikito Sergiejewiczu - prosi kołchoźnik - że to ja was wyciągnęłem!
Losowe Dowcipy:
Zataczający się pijaczek zaczepia w parku młodego mężczyznę ... Więcej
Idzie pijak przez Plac Czerwony i krzyczy:
- Niech żyj... Więcej
Spotyka się dwóch przyjaciół. Jeden z nich jest od niedawna ... Więcej
Czasy głębokiego PRL-u, wieczorna pora, człowiek słyszy puka... Więcej
Tato, harcerze z mapą idą, będą o drogę pytali! Więcej